obserwuj mnie

Inwestycyjne Tips & Trics

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego inwestorzy, których sami uznajecie za najlepszych, osiągają tak imponujące wyniki? Dlaczego mając dostęp do podobnych spółek, podobnych możliwości i podobnego rynku, oni kończą z portfelem wielokrotnie większym od innych?

Odpowiedź jest prosta i jednocześnie zaskakująca: ich przewaga nie polega na wielkich, spektakularnych różnicach, lecz na konsekwentnym stosowaniu prostych zasad, które w długim terminie kumulują się i budują gigantyczną różnicę w końcowym rozrachunku. To trochę jak w sporcie zawodowym – o zwycięstwie nie decyduje jeden błyskotliwy trening, ale kilka drobnych i niewidocznych dla oka detali, które sumują się na końcu w niewielką przewagę, która decyduje, iż niektórzy z nich osiągają poziom mistrzowski, a inni jedynie przeciętny.

Inwestowanie w młode spółki wysokich technologii działa w ten sam sposób. Istnieją na tym rynku z pozoru mało istotne działania, dodatkowe decyzje, pewne świadome wybory, które wpływają na to, jak ostatecznie będzie wyglądać Wasz końcowy wynik finansowy. To właśnie w tych drobiazgach ukryty jest prawdziwy efekt dźwigni finansowej, który pozwala najlepszym inwestorom być zawsze o kilka kroków przed resztą.

Dziś opowiem Wam o kilku praktycznych zasadach – inwestycyjnych tips & tricks – które mogą stać się Waszym dodatkowym źródłem przewagi. To zestaw sprawdzonych rozwiązań, które usprawnią Wasze codzienne działania i pozwolą zbudować portfel, którego efektywność będzie znacznie większa od przeciętnej.

Stosowanie zróżnicowanych progów inwestycyjnych

Jednym z istotniejszych działań, które odróżniają inwestorów przeciętnych od tych najlepszych, jest stosowanie zróżnicowanych progów inwestycyjnych w zależności od oceny ryzyka danej spółki. Wielu inwestorów popełnia prosty błąd – angażuje w każdą spółkę podobną kwotę kapitału, traktując je wszystkie identycznie, czyli po równo. To jednak jest poważny błąd. Każdy projekt, nawet jeśli przeszedł proces rygorystycznej selekcji i wydaje się obiecujący, niesie inny poziom ryzyka inwestycyjnego – a to ryzyko powinno być odzwierciedlone w wysokości zaangażowanego przez Was kapitału.

Dlatego, zanim zaczniecie budować swój portfel inwestycyjny, powinniście jasno określić swoje własne progi inwestycyjne. To nic innego jak z góry ustalone limity, ile maksymalnie możecie przeznaczyć na pojedynczą spółkę w zależności od Waszej końcowej oceny jej poziomu ryzyka. 

Ja w swoim inwestowaniu w młode spółki inwestycyjne stosuję trzy główne poziomy:

Oczywiście Wy nie musicie ani nawet nie powinniście trzymać się dokładnie takich kwot – każdy inwestor powinien dopasować własne progi do wysokości posiadanego kapitału inwestycyjnego. Ale najważniejsza jest sama korelacja: większe zaangażowanie w spółki o niższym ryzyku, mniejsze w te o podwyższonym poziomie ryzyka.

To podejście pozwoli Wam jednocześnie korzystać z efektu windy finansowej w przypadku bardziej ryzykownych spółek, a z drugiej strony ochroni Wasz kapitał przed nadmiernym zaangażowaniem w projekty, których prawdopodobieństwo porażki jest wysokie. To właśnie progi inwestycyjne są pierwszą linią obrony przed nadmiernym ryzykiem i jednocześnie Waszym pierwszym sprzymierzeńcem w budowie stabilnej majętności.

Wybór strategii wejścia do akcjonariatu spółki

Budowa portfela inwestycyjnego w oparciu o młode spółki wysokich technologii to proces rozłożony w czasie. Takie spółki praktycznie nigdy nie rozwijają się liniowo. Potrzebują za to  przynajmniej kilku rund finansowych, aby dojść do realizacji swojego docelowego potencjału. Dlatego już przed pierwszym wejściem do akcjonariatu takiej spółki powinniście określić własną strategię – w jaki sposób zamierzacie zachować się wobec kolejnych rund finansowych, które pojawią się w przyszłości. Wybór ten zdeterminuje Wasze podejście do strategii wejścia do akcjonariatu takiej spółki.

Istnieją dwa główne podejścia, a każde z nich ma swoje wady i zalety:

  1. Strategia utrzymywania udziału w kapitale zakładowym.

Strategia to polega na systematycznym dokupowaniu akcji w każdej kolejnej rundzie finansowej, mimo że ich cena jest w każdej rundzie coraz wyższa. Jej celem jest utrzymanie Waszego pierwotnego udziału procentowego w kapitale zakładowym danej spółki w zamian za rosnącą w czasie średnią cenę zakupu akcji. Taka strategia sprawdzi się dobrze dla spółek, które mają stosunkowo krótki horyzont czasowy dojścia do etapu znaczącego rozwoju i osiągnięcia swojego docelowego potencjału. W takim przypadku chcecie być zaangażowani w taki projekt tak samo intensywnie w momencie jego startu jak i w chwili otrzymania nagrody końcowej.

Strategia ta polega na tym, że nie bierzecie udziału w żadnej kolejnej rundzie finansowej, akceptując przy tym kolejne rozwodnienia Waszego udziału procentowego w kapitale zakładowym spółki. Skupiacie się natomiast na tym, by Wasza średnia cena zakupu akcji pozostała na pierwotnym niskim poziomie. To podejście daje Wam długoterminowy wysoki margines bezpieczeństwa i sprawdzi się w sytuacjach, gdy dana spółka ma odległy horyzont dojścia do swojego docelowego potencjału, ponieważ droga dojścia do niego jest długa i obarczona wieloma istotnymi ryzykami.

Kluczowe jest to, by świadomie wybrać strategię, zanim obejmiecie swoje pierwsze akcje. Jeżeli chcecie utrzymywać niską średnią cenę zakupu, chcecie od razu kupić cały docelowy pakiet akcji przeznaczony na dany projekt. W przypadku, gdy chcecie utrzymywać stały procentowy udział w kapitale zakładowym, powinniście rozplanować zakupy na kilka transz, tak by docelową wartość osiągnąć na jednej z końcowych rund finansowych.

Brak decyzji na początku prowadzi najczęściej do chaotycznego działania – trochę dokupujecie, trochę odpuszczacie, a finalnie nie realizujecie żadnej z tych dróg w sposób konsekwentny.

Korzystanie z kilku różnych kont maklerskich

Jednym z praktycznych działań, które może wydawać się na początku mało istotne, a w rzeczywistości ma ogromny wpływ na wynik Waszego portfela inwestycyjnego, jest korzystanie z kilku różnych kont maklerskich zamiast jednego. Większość inwestorów zupełnie nie zwraca na to uwagi, dopóki nie zderzy się boleśnie z zasadą FIFO (First In, First Out).

Na czym polega problem? FIFO oznacza, że w przypadku sprzedaży akcji z jednego rachunku maklerskiego w pierwszej kolejności sprzedawane są zawsze te papiery, które kupiliście najwcześniej. W przypadku młodych spółek wysokich technologii oznacza to, że będą to pakiety akcji kupione po najniższej cenie. W efekcie – zamiast sprzedać akcje nabyte później po wyższej cenie – schodzą Wam z rachunku te kupione najtaniej. 

A takie działanie prowadzi do dwóch poważnych konsekwencji:

Jak temu niekorzystnemu efektowi skutecznie zaradzić? Najprostszym i jednocześnie najlepszym sposobem jest prowadzenie kilku różnych rachunków maklerskich jednocześnie. Wtedy każdy zakup akcji możecie przypisać do innego rachunku maklerskiego  – tak by tanie pakiety akcji trzymać na jednym rachunku maklerskim, a te kolejne kupowane drożej na kolejnych rachunkach maklerskich. Gdy nadejdzie moment, w którym będziecie chcieli lub potrzebowali sprzedać część z nich, sami zdecydujecie, które akcje zejdą z Waszego portfela w pierwszej kolejności, bez wymuszania tego przez przepisy narzucone przez Ministra Finansów. Zasada FIFO dotyczy bowiem tylko konkretnego rachunku maklerskiego, a nie wszystkich Waszych aktywów łącznie.

Dzięki takiemu prostemu zabiegowi macie pełną kontrolę i elastyczność – możecie sprzedawać najpierw pakiety kupione najdrożej, unikając nadmiernie wysokich podatków, a jednocześnie zachowując w portfelu te akcje, które mają najniższą średnią cenę zakupu i najwyższy margines bezpieczeństwa. To prosta rzecz, ale daje ogromną przewagę w długim terminie. 

Szukajcie okazji do zakupu akcji u innych inwestorów

Budując portfel inwestycyjny, większość osób koncentruje się wyłącznie na rundach inwestycyjnych organizowanych przez spółki. To naturalne – wtedy spółka emituje nowe akcje, ustala cenę rynkową, a inwestorzy mają możliwość oficjalnego objęcia akcji bądź udziałów. Ale jeśli myślicie perspektywicznie, to nie powinniście ograniczać się tylko do tych „oficjalnych” momentów. Bardzo często najlepsze okazje pojawiają się gdzie indziej – u innych inwestorów, którzy już są na pokładzie interesującej Was spółki.

Rynek kapitałowy – szczególnie w segmencie młodych spółek technologicznych – działa tak, że zawsze jest więcej okazji inwestycyjnych niż dostępnej gotówki. Nawet doświadczeni inwestorzy z dużymi portfelami miewają problemy z bieżącą płynnością finansową. Na rynku czasami pojawiają się ciekawe okazje – nowa spółka, kolejna runda, atrakcyjna emisja – a w portfelu brakuje już wolnych środków na ich zakup. I właśnie wtedy zdarzają się sytuacje, w których inwestorzy decydują się sprzedać część posiadanych akcji w spółce, którą właśnie Wy chcecie nabyć, i wówczas możecie to zrobić z dodatkowym dyskontem od aktualnej ceny akcji, tylko dlatego, że zainteresowani sprzedażą inwestorzy muszą uzyskać szybki dostęp do gotówki.

To są momenty, w których powiedzenie „cash is king” staje się Waszym atutem – wolna gotówka lub dostępna linia kredytowa daje Wam ogromną przewagę. Jeśli macie wolne środki i odpowiednie kontakty, możecie kupić bardzo atrakcyjny pakiet akcji taniej niż w bieżącej wycenie rynkowej. Sam wielokrotnie stosowałem tę zasadę. Gdy ktoś proponuje mi sprzedaż akcji, które mnie interesują w długim terminie, poza oficjalnymi rundami finansowymi, od razu jestem chętny, ale oczekuję przy tej transakcji 20% dyskonta od aktualnej ceny takiego pakietu akcji. 

Część inwestorów nie zgadza się i odmawia, ale część (potrzebujący natychmiastowej płynności) decyduje się na sprzedaż. A wtedy macie okazję nabyć aktywa po bardzo atrakcyjnej cenie, której z dużym prawdopodobieństwem nigdy już nie zobaczycie.

Z tego powodu ważne jest, by utrzymywać dobre relacje i sieć kontaktów z innymi inwestorami działającymi na tym rynku. Regularne rozmowy, spotkania branżowe, uczestnictwo w klubach inwestorskich – to wszystko zwiększa Wasze szanse, że prędzej czy później na Waszym inwestycyjnym stole pojawi się okazja do zakupu pakietu akcji z odpowiednim dyskontem.

Oczywiście takie sytuacje nie zdarzają się codziennie, ale gdy już się pojawią, mogą znacząco przyspieszyć Wasz rozwój finansowy. To dodatkowy kanał pozyskiwania wartościowych aktywów – obok rund inwestycyjnych spółek. A to kolejny dowód, że majętność buduje się nie tylko poprzez „oficjalne drogi”, ale przede wszystkim dzięki umiejętności dostrzegania okazji tam, gdzie inni ich nie potrafią dostrzec.

Sukces w inwestowaniu to suma dobrych rzeczy robionych dobrze przez długi czas. To sztuka, której nie da się zamknąć w jednym „triku”, lecz jest efektem codziennego konsekwentnego działania.

Te praktyczne działania funkcjonują jak niewidzialne dźwignie – wzmacniają procent składany, dają Wam więcej kontroli nad ryzykiem i pozwalają szybciej oraz stabilniej budować własną majętność. To właśnie dzięki nim możecie realnie przyspieszyć swoją podróż do finansowego dobrobytu i uniknąć błędów, które popełnia większość przeciętnych uczestników rynku.

Dlatego traktujcie je jak zestaw sprawdzonych narzędzi, które warto wdrożyć już dziś w swoim codziennym inwestowaniu. Bo ostatecznie to nie wielkie hasła i nie spektakularne ruchy tworzą przewagę, lecz suma świadomych, konsekwentnych decyzji podejmowanych każdego dnia.

Chcesz wiedzieć więcej?

Zmień myślenie...

Inwestuj Inaczej

facebook youtube linkedin