
Wiecie, dlaczego dwóch inwestorów mających niemal identyczne portfele i kupujących bardzo podobne spółki potrafi na końcu osiągnąć zupełnie różne wyniki finansowe? Odpowiedź jest prosta i jednocześnie bolesna: to nie same spółki ani zbudowany z nich portfel inwestycyjny decyduje o ostatecznym sukcesie, ale sposób, w jaki jest on prowadzony i dostrajany w czasie. Inwestowanie w młode spółki technologiczne nie jest inwestowaniem statycznym – to proces wymagający podejmowania ciągłych decyzji, inteligentnych zmian i podejmowania świadomych działań.
Wyobraźcie sobie kabinę nowoczesnego samolotu odrzutowego: sam szkielet samolotu i jego silnik nie wystarczą, aby dolecieć skutecznie do celu. Potrzebny jest inteligentny kokpit – zestaw narzędzi i działań, które pozwalają pilotowi odpowiednio reagować na zmieniające się warunki i kontrolować sam lot. Bardzo podobnie powinno wyglądać zarządzanie Waszym portfelem inwestycyjnym. Sam wybór spółek do portfela to dopiero początek. Dopiero dodanie działań związanych z inteligentnym kokpitem inwestora sprawia, że z pozoru podobne portfele kończą na zupełnie innych poziomach wyceny.
Dziś opowiem Wam o zestawie działań, które nazywam inteligentnym kokpitem inwestora. To narzędzia i zasady, które sprawią, że Wasz portfel nie tylko znacznie urośnie w czasie, ale też będzie zarządzany bardziej świadomie, efektywniej i z długoterminową perspektywą. To właśnie ten zestaw działań – jeśli zaczniecie je stosować – sprawi, że osiągniecie wybitne, a nie tylko przeciętne wyniki.
Rola dźwigni czasu w budowie efektywnego portfela inwestycyjnego

Najpotężniejszym sprzymierzeńcem każdego inwestora nie jest sama genialnie wyselekcjonowana spółka ani wysoki zwrot procentowy na zainwestowanym kapitale – jest nim przede wszystkim czas. To czas działa jak niewidzialna siła, która przy odpowiednim podejściu potrafi zwielokrotnić Wasz kapitał w sposób, którego nie da się osiągnąć w żaden inny sposób.
Wielu młodych stażem inwestorów koncentruje się obsesyjnie na osiąganiu jak najwyższych rocznych stóp zwrotu, porównuje się do benchmarków rynkowych lub do innych uczestników rynku giełdowego. Tymczasem to nie różnica między 10% a 15% uzyskanego średniorocznego zysku decyduje o budowie majętności. Kluczowy jest czas, przez jaki pozwolicie, aby ten procent pracował dla Was i nakładał się na siebie w mechanizmie procentu składanego.
Podam Wam prosty przykład. Jeśli zainwestujecie 500 tys. zł z przeciętnym rocznym zwrotem 15% na długi termin, to w odpowiednim czasie:
- Wasz kapitał po 10 latach urośnie do ponad 2 milionów złotych,
- po 15 latach będzie wart ponad 4 miliony złotych,
- a po 25 latach osiągnie wartość ponad 25 milionów zł.
Analogicznie zainwestowane 500 tys. zł, osiągające wyższą stopę zwrotu wynoszącą 20% w skali roku, ale w krótszym czasie, przyniesie Wam:
- po 1 roku Wasz kapitał urośnie do ok. 600 tys. zł,
- po 3 latach do ok. 860 tys. zł,
- a po 5 latach do ok. 1,25 mln zł.
Zauważcie, że to właśnie czas jest najważniejszym parametrem wzmacniającym zwrot na Waszym kapitale – największy przyrost nie dzieje się wcale w pierwszej dekadzie, ale zaczyna rosnąć wykładniczo w każdej kolejnej. To jest właśnie prawdziwa magia procentu składanego.
Jak mawiał Charlie Munger, wieloletni partner inwestycyjny najsłynniejszego inwestora świata Warrena Buffetta:
„Prawdziwie duże pieniądze zarabia się nie na kupowaniu lub sprzedawaniu akcji, ale na czekaniu”.
Charlie Munger
Dźwignia czasu działa tylko wtedy, gdy nauczycie się cierpliwości i wytrwałości – dwóch cech, których brakuje większości przeciętnych uczestników rynku kapitałowego. To właśnie czas i te cechy odróżniają tych, którzy kończą z bardzo przeciętnym wynikiem, od tych, którzy są w stanie osiągnąć ostatni etap finansowego dostatku.
Rola dźwigni ratalnej w budowie efektywnego portfela inwestycyjnego

Kolejnym elementem inteligentnego kokpitu inwestora jest dźwignia ratalna. To narzędzie jest wciąż za rzadko wykorzystywane przez inwestorów indywidualnych, a przecież może radykalnie zwiększyć Wasze możliwości budowania portfela inwestycyjnego.
Na czym polega jej siła? Zawsze, gdy tylko możecie, starajcie się negocjować zakup akcji w odroczonych w czasie ratach – nawet jeśli wymaga to rozbicia inwestycji na więcej niż jedną rundę czy kilkuetapowe rundy finansowe. Płacenie za akcje w ratach oznacza, że obejmujecie je po z góry wynegocjowanej i ustalonej cenie, ale płatność za nie realizujecie dopiero w przyszłości. To nic innego jak mechanizm odroczonej płatności, który daje Wam przewagę finansową, cenową i czasową.
Dzięki takiemu podejściu otwieracie sobie dostęp do znacznie większej liczby akcji, niż moglibyście kupić jednorazowo za dziś posiadane środki. Do tego po z góry określonej w umowie, zazwyczaj atrakcyjnej cenie zakupu. Wyobraźcie sobie, że dysponujecie kwotą 200 tysięcy zł, a do objęcia dostępny jest pakiet akcji w atrakcyjnej cenie wart 300 tysięcy zł. Dzięki rozłożeniu płatności na raty możecie już teraz zarezerwować sobie pełny pakiet akcji po atrakcyjnej cenie, a brakujące środki uzbierać w kolejnych okresach – z bieżących zysków, dywidend albo dodatkowych dochodów, jakie uda Wam się wygenerować w międzyczasie.
Jeżeli uda Wam się wypełnić zobowiązanie – macie w portfelu większą pulę akcji kupionych po historycznie dobrej cenie, której być może już nigdy później nie zobaczycie, a to wszystko z przyszłych Waszych dochodów. A jeśli nie – po prostu rezygnujecie z opłacenia części tego dodatkowego pakietu i tracicie jedynie tę dodatkową pulę, nie zaś cały swój pierwotnie zarezerwowany pakiet.
Dźwignia ratalna to sposób na inwestowanie pieniędzy, które dopiero zarobicie w przyszłości. To szczególnie ważne, jeśli traficie na spółkę o ogromnym potencjale wzrostu – możecie zabezpieczyć sobie większy udział w jej kapitale dziś po znacznie niższej wycenie, płacą za niego w przyszłości.
To proste i użyteczne narzędzie, które pozwala myśleć i działać z większą efektywnością – z wyprzedzeniem, strategicznie i z pełną świadomością, że w inwestowaniu liczy się nie tylko to, co posiadacie dziś, ale też to, jak mądrze wykorzystacie tu i teraz to, co zarobicie dopiero w przyszłości.
Rola dźwigni długu

Kolejnym narzędziem inteligentnego kokpitu inwestora jest dźwignia długu. To z pozoru kontrowersyjne rozwiązanie jest jednocześnie jednym z najbardziej efektywnych narzędzi, które w odpowiednich rękach potrafi znacząco przyspieszyć budowę Waszej majętności. Dług w inwestowaniu jest zbyt często demonizowany przez duże instytucje finansowe – większość uczestników rynku kapitałowego kojarzy go z niebezpieczeństwem, utratą płynności i finansową katastrofą. Ale dobrze wykorzystany dług staje się Waszym solidnym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem w mądrym i efektywnym inwestowaniu.
Dług umożliwia wykorzystanie cudzych pieniędzy w celu pomnażania własnych. To praktyka powszechnie stosowana przez największe banki, instytucje finansowe i fundusze inwestycyjne na rynku kapitałowym, nieruchomościowym i biznesowym. Wy również powinniście otworzyć się na tę możliwość – oczywiście przy zachowaniu dyscypliny i określonych zasad bezpieczeństwa.
Podstawowa reguła, jaką powinniście zapamiętać, to korzystanie z długu tylko wtedy, gdy koszt pożyczonych pieniędzy nie przekracza maksymalnie 12% w skali roku. W inwestycjach w młode spółki wysokich technologii średniorocznie – w ujęciu wieloletnim – powinniście osiągać wyższe zwroty, które przewyższają te wartości. A skoro stopa zwrotu z inwestycji przewyższa koszt długu, to różnica ta staje się Waszym czystym zyskiem – zyskiem, którego nie osiągnęlibyście, gdybyście ograniczali się wyłącznie do pracy z własnym kapitałem.
Ważne jest jednak zachowanie odpowiedniej proporcji długu do posiadanego kapitału własnego. Nigdy nie powinniście przekraczać poziomu 20% pożyczonych środków względem posiadanego kapitału własnego. Oznacza to, że jeśli Wasz portfel inwestycyjny ma wartość 1 mln zł, to maksymalny poziom długu, na jaki możecie sobie pozwolić, wynosi 200 tys. zł. Taka konstrukcja pozwoli Wam zwiększać ekspozycję na dobre i perspektywiczne spółki, a jednocześnie nie narazi Was na ryzyko całkowitej utraty płynności w przypadku wystąpienia zdarzeń niespodziewanych. Jedynym wyjątkiem od tej zasady jest etap pustyni finansowej, gdzie możecie pozwolić sobie na większe ryzyko i czasowo zwiększać stosunek udziału długu do posiadanego kapitału do 50%.
Pomyślcie o tym w ten sposób: dźwignia długu to jak napełniony kanister paliwa podczas długiej trasy samochodem po pustkowiu. Jeśli jedziecie rozważnie, z głową i zgodnie z przyjętym planem – dodatkowy kanister paliwa pozwoli Wam przejechać znacznie dłuższą trasę i szybciej dotrzeć do celu.
Dlatego właśnie dźwignia długu wymagać będzie od Was samodyscypliny, samoświadomości i ostrożności w działaniu. Ale w rękach świadomego inwestora – znacznie przyspiesza czas niezbędny do przebycia drogi do etapu dobrobytu i dostatku.
Rola dźwigni podatkowej

Kolejnym elementem inteligentnego kokpitu inwestora jest dźwignia podatkowa – jedno z najprostszych, a jednocześnie najbardziej niedocenianych narzędzi w całym procesie budowania majętności. Większość inwestorów nie zwraca na nią specjalnie uwagi i traktuje je jako nieuniknioną daninę. Tymczasem ci, którzy rozumieją siłę czasu i procentu składanego, wiedzą, że najlepszym rozwiązaniem jest maksymalne odraczanie momentu płacenia podatku od zysków kapitałowych.
Sprzedaż akcji i realizacja zysku automatycznie powoduje konieczność oddania części wypracowanego zysku fiskusowi. Tymczasem każda złotówka, którą musicie oddać za wcześnie, to złotówka, która przestaje pracować na Was w kolejnych okresach. Z kolei każdy okres odroczenia płatności tego podatku sprawia, że ta sama złotówka pozostaje w Waszym portfelu, w dalszym ciągu pracuje tylko dla Was i podlega działaniu procentu składanego.
Podam Wam prosty przykład. Załóżmy, że inwestujecie 500 tysięcy zł, a średnioroczny zysk z portfela wynosi 20%.
Przypadek A – bez sprzedaży akcji, czyli bez płacenia podatku w trakcie, tylko na samym jego końcu. Po 10 latach Wasz kapitał urośnie do kwoty około 2,60 mln zł po opodatkowaniu.
Przypadek B – co roku realizujecie swój zysk i opłacicie należny podatek każdego roku. Po 10 latach Wasz kapitał urośnie tylko do kwoty około 2,24 mln zł.
W przypadku odroczenia zapłaty podatku zyskaliście w tym samym czasie ponad 350 tysięcy zł więcej – wyłącznie dlatego, że nie pozwoliliście fiskusowi zabierać pieniędzy co roku, przez co mogły cały czas pracować tylko dla Was w mechanizmie procentu składanego.
I właśnie to jest istota dźwigni podatkowej: im dłużej pozwolicie kapitałowi pracować w portfelu bez sprzedaży i wygenerowania obowiązku podatkowego, tym lepszy efekt osiągniecie. Dlatego zawsze, tak długo jak nie musicie – nie sprzedawajcie posiadanych akcji. Dźwignia podatkowa to cichy, ale niezwykle potężny sprzymierzeniec mądrego inwestora. Wymaga mądrego podejścia do inwestowania, ale potrafi zdziałać cuda dla Waszego portfela inwestycyjnego w długim terminie.
Rola dźwigni regularnych dopłat kapitału

Jednym z istotnych, a zarazem bardzo skutecznych sposobów na przyspieszenie budowy Waszej majętności jest regularne dokładanie nowego kapitału do portfela inwestycyjnego. To narzędzie działa trochę jak systematyczne dolewanie paliwa do silnika, który już pracuje na wysokich obrotach. O ile sam mechanizm procentu składanego potrafi czynić cuda, to w połączeniu z regularnymi dopłatami daje efekt niemal piorunujący.
Każda dodatkowa złotówka, którą dołożycie w międzyczasie do swojego portfela inwestycyjnego, wzmacnia go i zaczyna natychmiast pracować tak samo, jak cały dotychczasowy kapitał. Z biegiem czasu ta konsekwencja tworzy gigantyczną różnicę między inwestorem, który nie dokonuje dopłat, a takim, który co roku zasila portfel nowymi środkami.
Podam Wam prosty przykład. Załóżmy, że inwestujecie 500 tysięcy zł przy średniorocznym zwrocie na kapitale na poziomie 15%.
- Bez żadnych dodatkowych dopłat, po 10 latach Wasz kapitał urośnie do wartości około 2 mln zł.
- Z dopłatami w wysokości 50 tys. zł co roku, przez okres 10 lat, Wasz kapitał inwestycyjny urośnie do wartości około 2,83 mln zł.
Pozytywna różnica wyniesie więc około 830 tysięcy zł – a wszystko to dzięki temu, że dokonaliście dodatkowego wysiłku, by co roku systematycznie dokładać do portfela nowe środki. To nie żadna magia, to prosta matematyka procentu składanego i dodatkowego kapitału, który zadziałał dla Was przez czas trwania inwestycji.
Właśnie w tym tkwi potęga regularnych dopłat: one znacząco przyspieszają moment, w którym możecie przeskoczyć na wyższy etap swojego finansowego rozwoju. To narzędzie jest w pełni w Waszych rękach – zależy tylko od Waszej dyscypliny, konsekwencji i gotowości, by część bieżących zarobków przeznaczać na budowę Waszej przyszłej majętności. Mądry inwestor nie traktuje swojego portfela inwestycyjnego jak zamkniętej konstrukcji, ale jak żywy organizm, który należy regularnie zasilać nową energią. To właśnie ten proces sprawia, że droga do finansowego dobrobytu staje się nie tylko krótsza, ale i znacznie stabilniejsza.
Posiadanie inteligentnego kokpitu inwestycyjnego i efektywne wykorzystanie opisanych narzędzi to element, który pozwoli Wam nie tylko efektywnie zarządzać swoim portfelem w czasie, ale także zwielokrotnić efekt i radykalnie przyspieszyć proces budowy majętności.
A teraz zatrzymajcie się na chwilę i zastanówcie, ile jesteście w stanie zyskać i jak bardzo możecie przyspieszyć Waszą drogę do własnej majętności, jeśli wykorzystacie wszystkie te działania jednocześnie? Wdrożenie tych wszystkich działań naraz sprawi, że osiągniecie wybitny wynik inwestycyjny, który ujrzycie na samym końcu tego procesu, a przejście od etapu niedoboru i niedostatku do etapu dobrobytu i majętności powinno zająć Wam nie więcej niż 10 lat. Pomyślcie o tym tak – tylko dekada dzieli Was od poziomu, który dziś wydaje się nieosiągalny. O ile będziecie działać mądrze.
Wasz kokpit inwestycyjny jest już odpowiednio nastrojony. Czas więc na ostatnie wskazówki, które sprawią, że Wasza podróż ku majętności stanie się nie tylko krótsza, ale i wygodniejsza. W kolejnym wpisie podzielę się z Wami praktycznymi wskazówkami inwestycyjnymi. Będzie to zestaw drobnych, ale skutecznych rad, które pomogą Wam w Waszej codziennej praktyce inwestycyjnej, będą to inwestycyjne Tips & Tricks… Ale o tym opowiem Wam już następnym razem.