
Bycie buntownikiem kojarzy się zwykle z młodzieńczym gestem sprzeciwu wobec świata, z odrzucaniem reguł, łamaniem schematów i życiem pod prąd. Ale w świecie finansowym istnieje szczególny rodzaj buntownika, jakim warto zostać – buntownika z wyboru. To ktoś, kto świadomie odrzuca narzucone przez branżę finansową utarte schematy, przestaje podążać za tłumem i stosować nadmierną dywersyfikację, która bardziej służy instytucjom niż samym inwestorom. Taki buntownik wybiera własną drogę – bardziej wymagającą, miejscami trudniejszą i pełną podwyższonego ryzyka, ale w długim horyzoncie o wiele bardziej efektywną dla niego samego.
To właśnie ten moment – decyzja o odrzuceniu finansowych ograniczeń – stanie się punktem zwrotnym w Waszej podróży ku majętności. Buntownik nie zgadza się na przeciętność, nie chce być jednym z wielu ludzi żyjących w podobny sposób. On świadomie wybiera wyższe ryzyko, ale takie, które jest dobrze skalkulowane, przemyślane i dopasowane do etapu finansowego, w jakim aktualnie się znajduje.
I właśnie na tym polega największa różnica – dobrego, strategicznego i świadomego podejście do budowy własnego portfela inwestycyjnego. Ale trzeba też pamiętać, że inaczej będzie wyglądać droga buntownika, który startuje właściwie od zera, inaczej tego, który dotarł do etapu pułapki stabilności, a jeszcze inaczej tego, który zbudował już własną twierdzę majętności.
Dziś opowiem Wam, jak taki buntownik powinien budować swój portfel na każdym z trzech etapów swojego finansowego rozwoju – od niedostatku, przez stabilność, aż po dobrobyt. A także dlaczego umiejętne dopasowanie liczby spółek i struktury aktywów do własnej sytuacji jest tak istotnym elementem trwałego sukcesu.
Budowanie portfela inwestycyjnego na etapie niedoboru i niedostatku

Etap niedoboru i niedostatku dotyczy inwestorów dysponujących kapitałem inwestycyjnym od zera do 500 tysięcy złotych. Właśnie tutaj kształtuje się fundament Waszej przyszłej majętności – i paradoksalnie to właśnie ten moment wymaga największej odwagi, koncentracji i gotowości na podejmowanie ponadprzeciętnego ryzyka.
Tylko ryzyko połączone z koncentracją kapitału i efektem windy finansowej da Wam realną szansę na stosunkowo szybkie przeskoczenie na wyższy poziom finansowego rozwoju. Na tym etapie nie jesteście jeszcze w stanie zbudować Waszej twierdzy majętności opartej częściowo na bezpiecznych aktywach i stosunkowo szerokiej dywersyfikacji. W tym miejscu nie ma miejsca na kompromisy i powinniście naprawdę mocno zaryzykować i postawić na wybraną przez Was spółkę lub maksymalnie dwie, trzy spółki, które mają potencjał zwielokrotnić wartość zainwestowanego przez Was kapitału.
Najważniejszym narzędziem jest tu koncentracja kapitału i próba złapania efektu windy finansowej. Jeśli posiadacie:
- Do 100 tysięcy złotych kapitału inwestycyjnego – Wasz portfel powinien składać się z jednej, starannie wyselekcjonowanej młodej spółki wysokich technologii. I tak, nie pomyliłem się, jedna taka spółka w przypadku sukcesu zmieni gwałtownie Wasz stan i przesunie Was od razu na wyższy poziom finansowego rozwoju.
- Od 100 do 500 tysięcy złotych – Wasz portfel powinien składać się z dwóch do trzech spółek. Taka konstrukcja powinna Wam zapewnić szybką ścieżkę dojścia do kolejnego etapu finansowego rozwoju.
Z jakiego powodu tych spółek powinno być tak mało? Otóż każda kolejna spółka rozproszy dodatkowo Waszą uwagę i osłabi efekt windy finansowej, którego na tym etapie potrzebujecie jak powietrza. Prościej będzie Wam poznać, prawidłowo monitorować i analizować jedną lub dwie firmy, śledzić je bardzo uważnie i dobrze rozumieć ich bieżącą działalność, niż rozproszyć swoją uwagę na większą ilość projektów.
To właśnie na tym etapie najpełniej działa efekt windy finansowej. Wyobraźcie sobie, że wsiadacie do windy na poziomie minus trzy. Spółka jest jeszcze na wczesnym etapie, ale ma za sobą krytyczne ryzyka i zaczyna zdobywać pierwsze dowody rynkowej wykonalności. Jeśli projekt osiągnie sukces rynkowy – Wasza winda wyjedzie nie na parter, ale od razu kilka pięter wyżej, pozwalając Wam w krótkim czasie zwielokrotnić kapitał.
Oczywiście, ryzyko porażki będzie tutaj wysokie – część takich wind nie dojedzie wysoko, a część z nich nawet nie ruszy z miejsca. Ale na tym etapie inwestycyjnej drogi to jedyna efektywna metoda, jaką znam, aby szybko przejść z etapu niedostatku do etapu stabilności. Buntownik z wyboru nie powinien bać się takiego ryzyka, powinien je zaakceptować, bo tylko w ten sposób ma szansę wyrwać się z finansowej przeciętności.
A w przypadku porażki powinien pamiętać, że zawsze może zacząć od nowa i spróbować kolejny raz. Utrata części lub całości tego wciąż niskiego kapitału będzie bolesna, ale jest kwotą, którą da się odpracować i odrobić, tak by móc spróbować swojej szansy kolejny raz. Nie bójcie się tego, statystyka będzie tu działać na Waszą korzyść.
Budowanie portfela inwestycyjnego na etapie pułapki stabilności

Etap pułapki stabilności dotyczy inwestorów, którzy dysponują kapitałem inwestycyjnym od 500 tysięcy do 10 milionów złotych. To szczególny moment na drodze do majętności – z jednej strony macie już poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej wciąż tli się w Was potrzeba dalszego rozwoju. Właśnie tutaj najłatwiej wpaść w sidła przeciętności: zacząć zbyt mocno chronić to, co udało się zbudować, ulec presji otoczenia, która będzie Was wrzucać w ramy nadmiernej konsumpcji, i zatracić długoterminową perspektywę rozwoju.
Tymczasem prawdziwą sztuką na tym etapie jest utrzymanie balansu między bezpieczeństwem a koniecznością podejmowania dalej wysokiego ryzyka inwestycyjnego. Nie możecie pozwolić sobie na całkowitą rezygnację z ryzyka – bo to ono wciąż będzie motorem napędowym wzrostu Waszego kapitału. Z drugiej strony nie możecie już działać w taki sposób jak na etapie niedostatku, gdzie wszystko stawialiście praktycznie na jedną kartę. Potrzebna jest strategia, która jednocześnie Was trochę ochroni, ale i dalej rozwinie.
Aby dobrze wykorzystać potencjał balansu między bezpieczeństwem a ryzykiem oraz aby zachować długoterminową perspektywę, należy dopasować liczbę spółek w portfelu do posiadanego kapitału. Optymalna konstrukcja wygląda następująco:
- Przy posiadanym kapitale inwestycyjnym od 500 tys. do 1 mln zł – Wasz portfel powinien składać się z trzech do maksymalnie czterech spółek.
- Przy posiadanym kapitale inwestycyjnym od 1 do 2,5 mln zł – Wasz portfel powinien składać się z czterech do maksymalnie pięciu spółek.
- Przy posiadanym kapitale inwestycyjnym od 2,5 do 5 mln zł – Wasz portfel powinien składać się z pięciu do maksymalnie sześciu spółek.
- Przy kapitale inwestycyjnym od 5 do 10 mln zł – Wasz portfel powinien składać się z sześciu do siedmiu spółek.
Taki rozkład nie jest przypadkowy. Zbyt mała liczba spółek na tym etapie rozwoju nadmiernie już zwiększa ryzyko finansowe w przypadku niespodziewanych zdarzeń losowych. Zbyt duża ich liczba – prowadzi do rozproszenia uwagi, braku kontroli nad własnym portfelem i spowolni Wasz rozwój. Tylko przy odpowiednim wyważeniu liczby spółek w portfelu macie szansę jednocześnie chronić swój kapitał i dalej dobrze wykorzystywać efekt windy finansowej, który wciąż powinien pozostać istotną częścią Waszej inwestycyjnej strategii.
Etap stabilności to moment dojrzewania – zarówno Waszego kapitału, Was jako inwestorów, jak i Waszego podejścia do inwestowania. To tutaj buntownik z wyboru uczy się, że odwaga i bezpieczeństwo nie wykluczają się wzajemnie, lecz tworzą razem fundament długoterminowego sukcesu. A bez tego balansu nie da się przejść na kolejny poziom Waszego finansowego rozwoju, czyli do etapu dobrobytu i dostatku.
Budowanie portfela inwestycyjnego na etapie dobrobytu i dostatku

Etap dobrobytu i dostatku to moment, w którym inwestorzy dysponują kapitałem inwestycyjnym przekraczającym 10 milionów złotych. To już nie zwykły portfel, to już duża odpowiedzialność. Na tym etapie Waszego rozwoju priorytety zmieniają się radykalnie. Najważniejsze staje się zabezpieczenie kapitału i jego ochrona przed nagłymi zdarzeniami, tak by móc go w świadomy sposób przetransferować do kolejnych pokoleń. To także czas, w którym należy zmierzyć się z myślą o „wcześniejszej emeryturze” i porzucenia tej idei, ponieważ prawdziwy dostatek nie polega na wycofaniu się z życia, ale na budowaniu trwałego dziedzictwa.
Świadomość, że przyszłość jest niepewna, wymaga od Was innego podejścia, niż miało to miejsce na wcześniejszych etapach. Tu już chodzi o świadome ograniczanie Waszego ryzyka inwestycyjnego i budowę zbalansowanej konstrukcji portfela inwestycyjnego, która powinna zapewnić odpowiedni balans, nie tylko Wam, ale i kolejnym pokoleniom.
Dlatego optymalny podział portfela inwestycyjnego na etapie dostatku i dobrobytu powinien wyglądać następująco:
- Do 25% portfela powinno znajdować się w aktywach bezpiecznych – w obligacjach skarbowych, nieruchomościach generujących stabilny przepływ finansowy lub na wysoko oprocentowanych lokatach bankowych, o ile takie jesteście w stanie w danym momencie uzyskać. To swego rodzaju fundament bezpieczeństwa, mur ochronny, jaki należy zbudować wokół Waszej twierdzy majętności. Ta część powinna być dla Was absolutnym priorytetem, gdy przekroczycie wartość 10 mln zł Waszego portfela inwestycyjnego. Po prostu każdy wzrost w kierunku 13 mln zł powinien być transferowany w kierunku tego typu aktywów.
- Do 50% portfela powinny stanowić spółki dojrzałe lub te, które znajdują się w fazie gwałtownego wzrostu operacyjnego. Na tym etapie powinniście mieć około ośmiu starannie wybranych firm, które już teraz albo wypłacają regularne dywidendy, albo znajdują się blisko tego etapu. To właśnie one mają zapewnić Wam stały przypływ nowej gotówki i nie konsumować już nadmiernie Waszego czasu na analizę oraz bieżące monitorowanie. Rola tych firm jest inna – mają zapewnić filar stabilność i powtarzalność przepływów finansowych.
- Około 25% portfela powinny stanowić dalej spółki technologiczne na wczesnym etapie rozwoju – czyli ta część Waszego majątku, która dalej ma intensywnie pracować i dać szansę na dalszy w miarę dynamiczny wzrost Waszego majątku. Liczba takich spółek powinna odpowiadać dokładnej strukturze opisywanej w dwóch wcześniejszych etapach rozwoju i być dopasowana proporcjonalnie do wartości tej części kapitału. To obszar, w którym nadal możecie wykorzystać efekt koncentracji kapitału i efekt windy finansowej, jednak już w proporcji adekwatnej do wartości zabezpieczonego majątku.
Taki układ pozwoli Wam jednocześnie zachować to, co już zbudowaliście, cieszyć się bieżącym życiem dzięki wysokim przepływom finansowym generowanym z 75% Waszego majątku oraz wciąż uczestniczyć w przyszłym wzroście najbardziej perspektywicznych spółek wysokich technologii, jakie będziecie posiadać w 25% agresywnej części Waszego portfela. Wtedy też najpełniej zrealizuje się idea kapitału wielopokoleniowego – majątku, który nie tylko będzie służył Wam, ale który przeniesiecie na kolejne pokolenia, które będą mogły kontynuować jego rozwój i pomnażać go właściwie w nieskończoność.
Etap dobrobytu i dostatku to moment, w którym buntownik z wyboru uczy się ogłady. W końcu awansował on w pewien sposób do „elity finansowej” tego świata. Czas więc na harmonijne połączeniu stabilności z rozwojem promowanym przez mainstreamowe instytucje finansowe. W końcu dotarliście do miejsca, w którym te szeroko głoszone prawdy zaczynają mieć jakikolwiek sens.
Efekt suwaka

Na każdym etapie Waszej finansowej drogi będą jednak pojawiały się te same pytania: To ile w końcu spółek powinno znaleźć się teraz w moim portfelu? Główną mapę macie rozrysowaną powyżej, ale na to pytanie nie ma też jednej jedynie słusznej odpowiedzi, bo zależy to od kilku dodatkowych czynników: Waszej osobowości, czasu, jaki możecie poświęcić na analizę spółek oraz Waszej skłonności i odporności psychicznej na ryzyko. Właśnie tutaj powinno pojawić się coś, co nazywam efektem suwaka – mechanizmu, który kalibruje wszystkie te trzy aspekty.
Im mniej spółek w Waszym portfelu w danym momencie, tym łatwiej dobrze analizować i rozumieć każdą z nich, śledzić ich rozwój i trafniej reagować na pojawiające się wyzwania, problemy i zagrożenia. Dobra analiza zdecydowanie obniża ryzyko błędu poznawczego, wynikającego z dokonywania tylko powierzchownej analizy oraz ograniczonego dostępu do informacji. Ale równocześnie zwiększa ryzyko finansowe – bo w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń losowych możecie szybko utracić znaczną część lub nawet całość Waszego kapitału.
Im więcej spółek w portfelu, tym lepiej będziecie zabezpieczeni przed ryzykiem finansowym związanym z pojedynczym zdarzeniem losowym. Ewentualna porażka jednej czy dwóch spółek nie zrujnuje całego Waszego portfela, jeżeli macie ich przykładowo w danym momencie sześć. Ale za wszystko płaci się cenę i takie działanie z jednej strony ograniczy Waszą percepcję rozumienia, analizy i monitorowania każdej z posiadanych spółek, a z drugiej strony mocno ograniczy możliwość skorzystania z efektu windy finansowej poprzez fakt, iż nadmiernie rozpraszacie swój kapitał na zbyt dużą liczbę firm.
Dlatego efekt suwaka polega na tym, by każdy inwestor indywidualnie dopasował końcową liczbę spółek, uwzględniając następujące czynniki:
- czas, jaki realnie możecie przeznaczyć na analizę i monitoring swoich spółek,
- Waszą konstrukcji psychiczną,
- Waszą odporność i skłonność do podejmowania ryzyka.
Dla jednych inwestorów optymalna będzie skoncentrowana struktura zbliżona do tej opisanej wyżej, dla innych – szersze rozproszenie kapitału, znacznie wolniejsza droga do celu, ale zapewniająca im spokojniejszy sen w nocy. Ważna jest świadomość, że nie istnieje jedna uniwersalna droga, która będzie pasowała do każdego. Portfel inwestycyjny powinien być dobrze dostrojony, jak profesjonalny instrument muzyczny, tuż przed koncertem. Każdy z Was powinien głęboko zastanowić się, jak ustawić swój własny suwak tak, by brzmienie instrumentu było harmonijne i zgodne z Waszą naturą, a jednocześnie dawało Wam szansę na długoterminowy sukces.
Budowanie efektywnego portfela inwestycyjnego wymaga odwagi, świadomości oraz… buntu wobec tego, co branża finansowa próbuje Wam narzucić. Nie chodzi o bezrefleksyjne kopiowanie mainstreamowych schematów, ale o świadome dostosowanie własnej strategii portfelowej do konkretnego etapu Waszego rozwoju. Raz będzie to odwaga postawienia wszystkiego na jedną kartę, innym razem balansowanie między bezpieczeństwem a dalszą koniecznością podejmowania wysokiego ryzyka, a jeszcze później – ochrona kapitału, odpowiedni balans i myślenie wielopokoleniowe.
Buntownik z wyboru rozumie, że prawdziwy sukces nie bierze się z wygodnego życia ani zaakceptowania przeciętności. To sztuka ciągłego dostosowywania się, świadomego podejmowania ryzyka, ciężkiej pracy i spoglądania dalej, niż sięga obecny horyzont.
Teraz gdy rozumiecie już, jak powinno się zbudować efektywny portfel inwestycyjny na każdym etapie Waszego finansowego rozwoju, czas przejść do dalszych szczegółów.
Czas pokazać Wam efektywne narzędzie, które pozwoli nie tylko zbudować portfel, ale też zarządzać nim efektywnie w czasie. Czas pokazać Wam, jak powinien wyglądać inteligentny kokpit inwestora… Ale o tym opowiem Wam już następnym razem.